Nowy sposób na NGO

Jak działa Fundacja Zobaczyć?

Postawiliśmy sobie za cel bycie na tyle samowystarczalni, na ile to możliwe. Chcemy finansować jak największą część działań z własnych środków. By to osiągnąć, musieliśmy zmienić naszą optykę patrzenia na NGO i funkcjonować inaczej.

Z takim, jak zarysowane w artykule „Uzależnienie czy pomocniczość? Słychać hasła populistyczne i puste”, przeświadczeniem spotykamy się w ostatnim czasie coraz częściej. NGO, których potrzeby istnienia nikomu nie trzeba uzasadniać, są w coraz gorszej sytuacji, a perspektywy zdobywania środków na przyszłe finansowanie są coraz mniej optymistyczne. Coraz mniejszym strumieniem płyną do Polski środki z Unii Europejskiej – i to zarówno te z funduszy unijnych, jak i z prywatnych grantów.

Czy w NGO należy pracować za darmo?

Dodatkowo coraz większa liczba NGO zwiększa konkurencję. W konkursach bierze udział mnóstwo organizacji i żeby móc dostać dofinansowanie, trzeba uzyskać maksymalną możliwą liczbę punktów, bo wszystkie wnioski są tak dobre – i z roku na rok coraz lepsze. Niektóre, dłużej działające i bardziej doświadczone organizacje, mające duże zaplecze, potrafią ubiegać się o dofinansowania skuteczniej niż małe i niedysponujące taką wiedzą. Można przez to odnieść wrażenie, że nie ma szans na to, aby się „przebić”. Z drugiej strony, oczekiwania społeczne są bardzo duże. Z ostatnich badań wynika, że działania prowadzone przez NGO powinny być według respondentów bezpłatne, dostępne i na wysokim poziomie. Dodatkowo personel organizacji powinien pracować za darmo. Pobieranie wynagrodzenia za pracę w organizacji charytatywnej jest źle widziane.

W takiej sytuacji ciężko się dziwić, że organizacje zaczynają narzekać – przecież nie jesteśmy przedsiębiorcami walczącymi o klientów! Nasze działania są ważne i powinny być finansowane z bezpiecznych i stałych źródeł. Personel, często specjaliści, mający bardzo duże doświadczenie w swojej dziedzinie, powinien być adekwatnie wynagradzany za swoją pracę.

NGO walczy o samowystarczalność

Fundacja Zobaczyć, jako relatywnie bardzo mała organizacja, od początku swego istnienia zmaga się z tymi problemami. Nie mogąc liczyć ani na takie zaplecze organizacyjne i personalne, jak duże i działające wiele lat organizacje, ani na łatwy dostęp do środków publicznych, musieliśmy znaleźć inny sposób na finansowanie naszej misji.

I to właśnie nasza misja nam w tym pomogła! Pomagamy osobom niepełnosprawnym w realizacji ich marzeń poprzez działania edukacyjne, pomoc w zatrudnieniu oraz zwalczanie stereotypów.

Postawiliśmy sobie za cel bycie na tyle samowystarczalni, na ile to będzie tylko możliwe. Chcemy finansować jak największą część naszych działań z własnych środków, by mieć kontrolę nad tym, co i kiedy możemy proponować naszym podopiecznym, a nie funkcjonować od projektu do projektu. By to osiągnąć, musieliśmy zmienić naszą optykę patrzenia na NGO i funkcjonować inaczej. Otoczenie, w jakim przyszło nam rozpoczynać działalność, ograniczało nas, a przez to pchnęło w nieco innym kierunku. Chcemy, by nasi podopieczni stawali się na tyle samodzielni, na ile to możliwe, by włączali się w funkcjonowanie społeczne, tak jak każdy inny człowiek. Dlaczego my, jako NGO, mielibyśmy oczekiwać, że należą nam się specjalne przywileje? Jeśli chcemy być wiarygodni, sami musimy dawać przykład naszą postawą.

Mamy wpływ na nasze finanse

Stąd uważamy, że NGO muszą wkroczyć w nowy etap rozwoju – tak jak każda inna organizacja, która musi dostosować się w cyklu swojego życia do zmian w otoczeniu. Inaczej przestaje istnieć. NGO muszą znaleźć sposób na to, by się samofinansować w jak największym stopniu, bo tylko to gwarantuje stabilne finansowanie w dłuższym okresie. Grantodawcy w każdej chwili mogą przestać udzielać grantów, możemy nie wygrać finansowania w przyszłym roku.

Możemy mieć za to wpływ na to, czy prowadzimy przedsiębiorstwo społeczne, na to, jakie produkty czy usługi oferujemy. W tym właśnie obszarze mamy możliwość aktywnego działania! My działania charytatywne finansujemy ze środków z opłat za usługi. Do świadczenia usług zatrudniamy osoby potrzebujące wsparcia. W ten sposób pomagamy potrójnie – aktywizujemy zawodowo, sprawiamy, że nasi beneficjenci stają się współpracownikami zaangażowanymi w rozwój Fundacji, a jednocześnie pozyskujemy środki na kolejną pomoc. Nie oznacza to, że nie apelujemy o pomoc i nie zbieramy środków z darowizn – jednak efektów tych działań nigdy nie możemy być pewni.

Idźmy – jako NGO – pod wiatr!

Ta nowa rzeczywistość naprawdę daje szansę na rozwój, trzeba tylko chcieć spojrzeć z innej strony na swoją działalność, porzucić dotychczasowe stereotypy i mieć trochę odwagi, by iść pod wiatr. Skoro nasi podopieczni podejmują to wyzwanie, to my jako organizacja też powinniśmy!

PS: Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że pewne NGO nie mają szans na samofinansowanie. Ale nie wszystkie! Wiele z organizacji może choć po części oprzeć swoje finansowanie na działalności odpłatnej. Jeśli tak by się stało, to ile z tych NGO przestałoby się ubiegać o fundusze publiczne? Ile wtedy pozostałoby funduszy do podziału dla tych, które samofinansować się nie mogą?

Artyuł po raz pierwszy opublikowany na portalu ngo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *