Rozwijanie kreatywności cz.2

„Jak doskonałym tworem jest człowiek! Jak wielkim przez rozum! Jak niewyczerpanym w swych zdolnościach! Jak szlachetnym postawą i w poruszeniach! Czynami podobnym do anioła, pojętnością zbliżonym do bóstwa! Ozdobą on i zaszczytem świata. Arcytypem wszech jestestw!”

 

Shakespeare

Jaki jest słoń – osobliwość kreatywności

Opowieść, narracja, interpretacja nakładana na rzeczywistość a czasem nawet prowadząca do zmian w tej rzeczywistości. Właściwość przypisywana pierwotnie bogom, artystom a z czasem oczekiwana u każdego. Wielu badaczy podejmowało ten temat, a z ich odpowiedzi wyłania się obraz ukazujący słonia kreatywności jako okrutnie skomplikowane zwierzę. Złożoność nie jest oczywiście tożsama z wadliwością zjawiska, niemniej narzuca konieczność uzgodnienia podstawowych założeń i języka używanego w jego opisie. Być może badany jest nawet więcej niż jeden słoń – tak jak nie istnieje jakiś jeden wspólny wszystkim wzorzec twórcy – niewykluczone również, że jest różowy.

Cztery słonie – aspekty zjawiska kreatywności

Jeśli skłonimy się ku poglądowi, jakoby kreatywność była jednym z podstawowych wyróżników ludzkości na tle innych stworzeń, przyjąć musimy, iż sama przynależność do gatunku Homo Sapiens determinuje wyposażenie w tę cechę. Co jednak dokładnie kryje się pod tym pojęciem? Karwowski określa kreatywność jako „cechę osoby, jej potencjał do twórczych osiągnięć teraz lub w przyszłości”, natomiast jednostki kreatywne, jako takie, które odznaczają się „zdolnością do niekonwencjonalnego myślenia, otwartością i chęcią poznawania, zdolnością zadawania sobie i światu ważnych pytań czy dziwienia się” (Karwowski, 2009). Choć zdarzają się poglądy poddające w wątpliwość powszechność występowania tego zjawiska np. Simonton, Csikszentmihalyi, czy też Gardner  (Nęcka, 1995), obecnie zdaje się przeważać przekonanie o jego egalitarnym charakterze. Nie oznacza to jednak, że każdy przedstawiciel Homo Sapiens będzie równie kreatywny. Kreatywność jest cechą ciągłą o rozkładzie normalnym (Nicholls, 1972) i choć każdy zdrowy człowiek będzie bezsprzecznie bardziej kreatywny od małpy, to pomiędzy dwojgiem ludzi różnica w poziomie tej cechy może być również (by nie rzec „równie”) ogromna. Warto dodatkowo odnotować, że poziom kreatywności z jakim przychodzimy na świat nie jest z góry ustaloną wartością, lecz podlega, przynajmniej w pewnym zakresie, kształtowaniu (m.in. Sternberg & Lubart, 1995).
Kreatywność, która rozumiana jest jako cecha, pewna statyczna dyspozycja, ujawniać się może w sposób dynamiczny w procesie twórczym, którego struktura i mechanizm działania w zależności od paradygmatu jaki przyjmiemy, mogą być różnorodnie definiowane (za: Nęcka, 2005). Począwszy od sprowadzenia go do dokonywania odległych skojarzeń w asocjacyjnej koncepcji twórczości, poprzez zmianę struktury sytuacji problemowej w podejściu postaciowym , oraz sublimację czy procesy przedświadome (jak inkubacja i wgląd) w psychodynamicznym, na generowaniu nowych form zachowań w podejściu behawiorystycznym kończąc.
Z bliższych obecnym czasom idei na uwagę zasługuje m.in. ta zaproponowana przez Edwarda Nęckę (1995), gdzie rozumienie procesu twórczego przedstawione jest jako ciągłe i wzajemne oddziaływanie na siebie celu aktywności i struktur próbnych stanowiących próbę osiągnięcia tegoż celu. Bez wątpliwości natomiast możemy stwierdzić, że jest to zjawisko niejednorodne i wyjątkowo złożone a różnice w przebiegu procesu mogą być uzależnione od wielu czynników, na przykład od dziedziny w jakiej się dokonuje, bądź etapu samego procesu.
Niezależnie od sposobu w jaki przyjmiemy opisywać sam proces twórczy, oczekiwać możemy, że jego ukoronowaniem będzie powstanie twórczego produktu. Jest to niewątpliwie optymistyczne założenie, gdyż, o ile sama zdolność do dokonania takiego procesu jest potencjalnie w dyspozycji każdego człowieka, o tyle efekty mogą nie mieć już tak uniwersalnego charakteru. Dzieł wyjątkowych, co do których nie ma powszechnie wątpliwości, że są twórcze czy odkrywcze, jest niewiele. Nie dziwią z tego punktu widzenia głoszone przez zwolenników elitarnego podejścia poglądy, jakoby kreatywność była jednak cechą rzadką – na wysokim poziomie rzeczywiście jest – i dzieła o charakterze epokowym, bądź, posługując się terminologią Kozieleckiego, transgresje o charakterze historycznym, są rzeczywiście nieliczne (Kozielecki, 1997). Co w takim razie z wytworami, co do których takiej powszechnej zgodności nie ma? Jakim musi być produkt by być uznanym za  twórczy? Bez wątpienia jest efektem procesu twórczego jednak co do bardziej konkretnych ustaleń nie ma ogólnej zgody. Na pewnym poziomie uproszczenia możemy przyjąć, że twórcze będzie „to co nowe i…” posługując się słowami Andrzeja Góralskiego „…cenne” (Góralski, 1978), bądź Morrisa Steina „…użyteczne dla pewnej grupy osób, w pewnym okresie”  (Stasiakiewicz, 1999 za:  Stein, 1963).
Takie definiowanie twórczego produktu budzi wiele kontrowersji, jednak wskazuje na inny istotny aspekt. Otóż produkt nie trafia w próżnię. Aby określić czy jest rzeczywiście oryginalny należy odnieść go do innych, zaistniałych dotychczas, mając za punkt odniesienia bądź osiągnięcia samego twórcy, bądź dziedziny czy wręcz całej ludzkości – podobnie jest z jego użytecznością czy wartością. Wówczas dostrzegamy kolejny aspekt – a mianowicie otoczenie – które nie tylko przyjmuje bądź odrzuca wytwór, ale pierwotnie, przez cały szereg różnorakich czynników, wpływa na sam proces jego formowania w mniejszym lub większym stopniu. Mechanizm swoistego zmagania się twórcy poprzez wytwór z otoczeniem oddaje ujęty w model w systemowej koncepcji twórczości  (Csikszentmihalyi, 1990) przepływ wzajemnych oddziaływań i sprzężeń zwrotnych na linii osoba – pole – dziedzina: twórca, wyrastający w określonym otoczeniu społecznym jest przez nie kształtowany a jego dzieło może zostać odrzucone bądź przyjęte przez dziedzinę, czasem nawet przekształcając ją. Mamy więc Homo Sapiens, który dysponuje najrzadszym na tej planecie potencjałem stanowiącym jednocześnie brzemię, oscylującego gdzieś pomiędzy Homo Creator a Homo Demens – rzutującego na rzeczywistość własną narrację, morfującego ją wedle własnego uznania i targanego wpływami tego co sam wykreował.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.